Doszliśmy do wniosku, że ta książka jest tak naprawdę genialną metaforą. Nasze mamy również codziennie robią „czary” –
ogarniają rzeczywistość z prędkością światła,
ratują nas z największych opresji (i przypałów!) oraz
mają supermoce, o które nawet ich nie podejrzewamy.
Było trochę śmiechu z surrealistycznych przygód bohaterów, ale znalazł się też czas na spokojną rozmowę
o tym, za co naprawdę podziwiamy nasze własne mamy. 
Nie każda mama nosi pelerynę
i czaruje różdżką
, ale każda potrafi posklejać świat
, kiedy coś idzie nie tak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz